Problemy z internetem, a w planach dwa dni szkoleń online

Pechowo zaczął mi się dzień.
Mam dwa dni szkoleń online (w sensie: ja się szkolę, nie ja prowadzę), a tu na dzień dobry problem z internetem. Całej historii nie będę opowiadał, bo jest to nudna opowieść o wciskaniu ludziom usług, których nie potrzebują i problemach z odkręcaniem tego później. Powiem wam za to jak sobie radzę w takich awaryjnych sytuacjach.

Po pierwsze: zgłaszam awarię najszybciej jak to możliwe. Zgłosiłem o godzinie 7 rano, a technicy byli „już” o 10:30 w dodatku z błędną informacją o tym co mają zrobić :/ Olać ich, kiedyś naprawią.

Po drugie: Telefon z opcją uruchomienia routera USB. Łączę się z LTE, podłączam komputer do telefonu przez USB i mam awaryjny internet kablowy. Przez 3 godziny szkolenia na zoomie, zjadło mi ok. 580MB transferu danych. Sporo, ale dla mnie ciągłość dostępu do netu jest ważniejsza niż zużyty transfer. Wiem, że telefon mógłbym zastąpić modemem LTE, jednak przez 99% czasu taki modem mi nie potrzebny, a telefon w zupełności wystarcza.

Niestety tu gdzie mieszkam nie ma kablówki, bo to właśnie kablówkę najlepiej wspominam, jeśli chodzi o stabilność łącza.